sobota, 23 października 2010

Bruno Pelletier - La Voix D'or du Québec

Bruno Pelletier - Złoty Głos Quebecu


Moi drodzy, dziś już druga szczególna notka.

Nie prowadzę tego bloga dość długo byście mogli poznać każdą moją pasję więc poświęcam najwięcej uwagi tym pasjom z którymi związany jest ten blog. Jednakże są takie , które zasługują na opisanie tutaj :) Jedną z tych największych jest Francja i wszystko co z nią związane - język, muzyka, architektura, historia... Chciałabym więc wam przybliżyć pewną postać związaną z tą moją pasją. Nie całkiem z resztą bezinteresownie ;)


Oto mój ukochany artysta:

Bruno Pelletier

Generalnie ten kanadyjski wokalista jest połączeniem tego co lubię najbardziej - język francuski, musical, piękny mocny głos.... oprócz tego jest naprawdę interesującym człowiekiem, jest męski i ma cudowny ciepły uśmiech. Fascynuję się muzyką jaką tworzy od kilku lat i twierdzę, że nie ma lepszego wokalisty niż on. Kiedy usłyszy się jego głos nie ma możliwości by nie zostać oczarowanym.


Artystę tego traktuję jak swoją pasję, ukochanego idola, kogoś z kogo warto brać przykład i czerpać muzyczne inspiracje. Jest to muzyk idealny, który brzmi tak samo dobrze na nagraniu jak i na żywo :) Muzyk dojrzały, który kocha to co robi i wie w jakim kierunku zmierza. Niestety, w Polsce jest nadal mało znany czego są plusy, ale także duże minusy.

Chociażby takie jak to, że zdobycie jego płyty graniczy z cudem. Tak jak i to, że nie koncertuje on u nas.

A JEDNAK. Jest pewna szansa na to, aby zobaczyć go w Polsce. Pod adresem http://bpelletier.epetitions.net/ zbierane są podpisy chętnych, którzy chcieliby pójść na Jego koncert w naszym kraju. Jeśli zbierzemy wystarczającą ilość podpisów jest szansa, że taki koncert się odbędzie.


ZACHĘCAM WAS do zapoznania się z Jego twórczością i przemyślenia czy nie chcielibyście zobaczyć kogoś takiego na żywo :) Wiem, że wielu jego polskich fanów wiele dałoby za taki koncert, jednak wyjazdy w tym celu za granicę są bardzo kosztowne.

Oto jedna z piosenek, którą wykonuje we francuskim musicalu Notre Dame de Paris pt"Les Temps des cathedrales". Postać, którą odtwarza to Grengoire, poeta.




A tutaj znajdziecie teledysk do utworu znajdującego się na jego najnowszej płycie "Microphonium". Piosenka nosi tytuł "Jusqu'à la dernière femme"





Tych, których zainteresowałam choć trochę tym wspaniałym człowiekiem zapraszam na jego oficjalną stronę http://brunopelletier.com/ Strona ta jest w całości w języku francuskim.

Lub na jego polską stronę http://brunopelletier.pl.tl/


No i szczególnie zachęcam do podpisania się pod petycją oraz do przyjścia na Jego koncert.

czwartek, 7 października 2010

Pamiętasz była jesień...

Jak pisałam, zaczęło się coś ruszać w stronę decou...

I jak napisałam tak ruszać się przestało. Cały czas na publikację czeka dawno skończone już pudełeczko, teraz robi się drugie z tej samej serii.... do tego swiecznik w motylki dosyc odwazny i kontrastowy.... Ale jakos nie moge sie zebrac, skonczyc, zrobic wspolnej sesji i wstawic tutaj.

I co ja poradzę ? No wlasnie chyba nic :(

Dziś siedziałam na świetlicy środowiskowej na której mam wolontariat i rysowałam. Nie było to takie rysowanie, którego można by się po mnie spodziewać :)

Mamy takie specjalne miejsce w którym wieszamy rysunki dzieciaków i zrobiłam kilka rysunków "reklamujących" naszą świetlicę właśnie na to miejsce. Pobawiłam się mazakami, kredkami. Jak to czasem człowiek lubi zrobić coś takiego mniej artystycznego, żeby odetchnąć :) Zamiar rysowania był zupełnie inny. Miałam tylko poćwiczyć rysowanie spongeboba do innych celów, ale po drodze zrodziła się taka myśl :D

I tak właśnie powstała(a raczej cały czas powstaje) seria rysunków z kreskówki Spongebob :) A co tam :)


Ogólnie zaczęła się jesień pełną parą. Zimno, ponuro.... słoneczko wyglada naprawdę okazyjnie, a jak już wyjrzy częściej to w towarzystwie takiego wiatru co łepek urwać może ;p

A ja jestem zmarźluch i zimna nie lubię. Także jak tylko moge piję herbatkę z cytryną i siedzę pod kocykiem. A, że rzadko mogę to już inna bajka.

Taki jesienny nastrój połączony z zimnem nie dają mi zrobić nic pożytecznego.

Do tego brak miejsca pracy w domku zniechęca mnie zupełnie do tworzenia(dekupażuję na świetlicy właśnie). Bardzo mało miejsca, naprawdę mało. Kolczykowe sprawy gdzieś pod książkami, obok szyjących spraw, modelina gdzieś w pudełkach, materiały w szafie schowane....

Mało miejsca oznacza układanie rzeczy jednych na drugich.... a mi się zwyczajnie nie chce tego wszystkiego przekładać z miejsca na miejsce.


Także tak wygląda moje usprawiedliwienie na brak twórczości i chyba takie musi wam wystarczyć :(


Mam nadzieję, że wkrótce się coś odblokuje, choć zimą człowiekowi jest jeszcze trudniej zabrać się do czegokolwiek. A jesienne lenistwo trwa.

Pozdrawiam

Chociaż tak na udobruchanie czytelniczek, fotografia mojego autorstwa :)